sobota, 20 lutego 2010

Zima trzyma

Tegoroczna zima nie żartuje i nie żałuje nam atrakcji w postaci śniegu i mrozu. Jak widać na dzisiejszej pocztówce, nie jest to nic nowego i przed stu laty warunki narciarskie na drogach były równie dobre, co dzisiaj.

 

Bad Kudowa Am Kurplatz - Kudowa Zdrój, na placu zdrojowym.
Konne sanie wiozące turystów stoją prawie w tym samym miejscu co dzisiejsze autokary zabierające kuracjuszy na wycieczki do Skalnych miast czy Pragi - przed sanatorium Polonia (dawny Kurhotel Furstenhof). Na dole, w Parku Zdrojowym, widać fragment sanatorium Zameczek (Schloss), a na Górze Parkowej (Schlossberg), jeśli dobrze się przyjrzeć, można zauważyć Altanę Miłości (Liebeslaube), której dziś już nie sposób zobaczyć.
Z ciekawostek warto zauważyć, że czasami najtrwalsze okazują się rzeczy tak drobne, że zwykle nie zwracamy na nie uwagi. Nie ma już sań wożących turystów po Kudowie, ale prawie w tym samym miejscu, przy schodach prowadzących do parku, nadal stoi tablica ogłoszeniowa...

Pocztówka nie była w obiegu, nie wiadomo zatem z którego jest roku. Z tyłu nadruk: Photographie und Verlag Geyer & Co.  Breslau (Fotografia i wydawnictwo Geyer i spółka, Wrocław). W miejscu przeznaczonym na znaczek stylizowany napis głosi: Echte Photographie (prawdziwa fotografia).

czwartek, 18 lutego 2010

Dominus Johannes

Kolejna pocztówka również nie ukaże nam oblicza starej Kudowy, ale skoro wyruszyliśmy w podróż w czasie i sudeckiej przestrzeni, nie sposób nie zacząć od złożenia wyrazów uszanowania Duchowi Gór.
Od czasu niefartownej przygody z księżniczką Emilką zwany Liczyrzepą czyli Rübezahlem z wiadomych przyczyn nie przepada za tym mianem - bo kto lubi, jak mu się przypomina, że został wystrychnięty na dudka?
Bezpieczniej więc zwać go, jak bracia Czesi, Krkonošem lub Panem Janem.

Opiekuńczy Duch Sudetów, jak w Legendach o Liczyrzepie podaje Johann Musaeus, jest dumny, próżny, zmienny, dziś najserdeczniejszy przyjaciel, jutro obcy i zimny; nieraz dobroduszny, szlachetny i czuły; (...) czasem w jednej chwili miękki, a w drugiej już twardy niczym jajko, które wpada do wrzątku. Szelma i poczciwiec, uparty i uległy; zależnie od nastroju, humoru i wewnętrznego impulsu przy pierwszym spojrzeniu na każą rzecz. A Carl Hauptmann, pisarz ze Szklarskiej Poręby, dodaje że Duch Gór jest jedyny w swoim rodzaju i taki sam przez wieki. Nie potrzebuje odróżniać się od innych, bo przecież i tak w całym świecie nie ma jemu podobnych... I kwituje, że właściwie rzecz cała jest nieodgadnioną tajemnicą.

 

Na pocztówce, za Karkonoszem wędrującym po swojej dziedzinie, widnieje Śnieżka zwieńczona sylwetkami schroniska i kaplicy (najprawdopodobniej). 
U góry kartki wiersz po niemiecku:

Er grusset Euch viel tausendmahl
Der Herr der Berge, Rubezahl!

(Pozdrawia was tysiące razy Pan Gór, Karkonosz!)

Kartka nie była w obiegu, trudno wyrokować o jej wieku. Na pewno przedwojenna, ale nie bardzo wiekowa, bo z krótkim adresem. Z tyłu nadruk, niezbyt czytelny, odcyfrować można tylko fragment Kunstverlag Max Leipelt i numer 4386.

W drogę!

W drogę zatem, razem z wędrowcem z pierwszej pocztówki.


Pocztówka z niespodzianką, pod klapką plecaka kryje się leporello z kolekcją miniaturowych, czarnobiałych widoczków z Kudowy i okolic. Wierszyk po niemiecku głosi:

In dem Rucksack voll versteckt
Trage ich, was freude weckt
Schau hinein, welch ein genuss
Aus Bad Kudowa ist's ein Ansichtsgruss.

(W plecaku schowane niosę coś, co budzi radość. Zajrzyj do środka, cóż za frajda, pozdrowienia z Kudowy).

I budowli w tle i szarotek z plecaka próżno szukać w okolicach Kudowy. To, i dodrukowana nazwa miejscowości wskazują, że oryginalna pocztówka mogła zostać użyta, po uzupełnieniu detali, w dowolnym górskim kurorcie.
Pocztówka nie nosi śladów obiegu, po zdjęciach w leporello (drewniany budynek pijalni) i krótkim adresie można domniemywać, że wydana została po 1905 roku ale przed postawieniem nowej pijalni (lata trzydzieste).
Na odwrocie nadruk M. Zeigan Bad Kudowa