Tym razem pocztówka wyjątkowa, nie tylko dlatego, że bez obrazka. W zasadzie bardziej dokument, niż pocztówka. Ta międzyparafialna korespondencja zawiera ni mniej ni więcej tylko odpis aktu ślubu. W dokumencie, wysłanym zwykłą pocztą z rzymskokatolickiej parafii w Wambierzycach do kancelarii parafialnej w Nowym Wielisławiu, wyczytać można nazwiska małżonków, ich daty i miejsca urodzenia, dane dotyczące chrztu, miejsca zamieszkania, ba, nawet zawód szczęśliwego młodożeńca (murarz) i fakt, że zdążył on już pochować co najmniej jedną żonę (wdowiec).
I to wszystko otwartą odkrytką sobie poszło...
Do tego jeszcze nieuważny kancelista przekręcił nazwisko męża, całe szczęście, że zostało poprawione, inaczej mógłby być niezły pasztet.
Oj, miałby dziś ksiądz proboszcz wiele do wyjaśnienia jakby się GIODO dowiedziało...
Legalność dokumentu potwierdzona jest śliczną pieczęcią wambierzyckiej parafii (z postacią Madonny Wambierzyckiej) i podpisem proboszcza, o nazwisku najprawdopodobniej Klein*. Na adresowej stronie pocztówki, czyli na awersie, oprócz dobrze zachowanego fioletowego znaczka z wiadomym kanclerzem i wyraźnie odbitym stemplem (30.12.1943), warto zwrócić uwagę na „biznesową” pieczątkę parafii. Dowiedzieć się z niej można, że Katolicka Parafia w Wambierzycach (obwód Wrocław), sanktuarium pielgrzymkowe, posiadała nawet telefon (Radków 16) i numer pocztowego konta Giro we Wrocławiu.
*Na stronie o znanych mieszkańcach Lądka Zdroju można znaleźć notkę na temat proboszcza Kleina, bardzo ciekawej, jak się okazuje, postaci:
Robert Klein (ur. 1885 w Lądku, zm. 1963 w Hildesheim, RFN), ksiądz, dziekan, notariusz arcybiskupi. Ksiądz zamkowy hrabiowskiej rodziny Magnisów w Bożkowie, w latach 1926-45 proboszcz w Wambierzycach. Dzięki jego zaangażowaniu wykonano tu wiele prac przy bazylice, a w 1936 r. papież Pius XI nadał jej tytuł bazyliki mniejszej.
http://ladekzdroj.w.interia.pl/znani.html
czwartek, 5 sierpnia 2010
poniedziałek, 2 sierpnia 2010
To się nadaje do prasy!
Fotografowie zawsze cenili walory okolic Kudowy i Gór Stołowych. Nie tylko autorzy pocztówek, także fotoreporterzy prasowi chętnie uwieczniali tutejsze krajobrazy, korzystając zapewne przy okazji z możliwości połączenia pracy z wypoczynkiem w górskim kurorcie. W dzisiejszej notce zatem rzut oka na to, jak Kudowę widzieli przed laty reporterzy polskiej prasy, może niekoniecznie mainstreemowo-opiniotwórczej...
Na początek zdjęcie z gazety Głos Pracy, przedstawiające Park Zdrojowy, a dokładniej widok od wejścia do parku na sanatorium Zameczek. Warto zwrócić uwagę na to, że schody do Parku po rewitalizacji wyglądają nieco inaczej i tych pięknych kaktusów już nie ma.
Z tyłu zdjęcia zachował się gąszcz informacji, wśród nich nawet wklejony odnośny wycinek prasowy i data, a właściwie dwie daty. Komuś chyba nie spodobał się pomysł publikacji zdjęcia trzynastego, chociaż to nie był piątek.
Drugie zdjęcie, również z Głosu Pracy, pochodzi z 1965 roku. Znowu Park Zdrojowy, tym razem plac główny z budynkiem Pijalni.
Dość obszerny, jak na podpis do zdjęcia, tekst na odwrocie wychwala urodę Kudowy i jej uzdrowiskowe zalety i informuje, że: Do Kudowy przybywają kuracjusze nie tylko z kraju ale i z zagranicy.
Prawdziwość powyższego stwierdzenia dokumentuje trzecie zdjęcie, tym razem z archiwum gazety Gromada - Rolnik Polski (Wydanie Niedzielne), z 1975 roku. Na zdjęciu kuracjuszka niewątpliwie zagraniczna, na tle trzeciego obowiązkowego kudowskiego widoku - Sanatorium Polonia. Odręczny podpis na odwrocie brzmi: Wang Yen Yen z Chin. Kudowa jest piękna...
No pewnie! :)
I nie tylko Kudowa, ale i okolice. Na ostatnim zdjęciu z tej mini kolekcji, znów z archiwum Głosu Pracy, rok 1977, dla odmiany Błędne Skały i Nasi Kochani Turyści, a w zasadzie Turystki.
Lakoniczny podpis na odwrocie: Takie skały w takich butach!
Nic dodać, nic ująć ;)
Powyższe zdjęcia pochodzą z archiwum CAF, a udało mi się je "ustrzelić" na aukcji. Zamierzam je opublikować jedynie w celu prezentacji swojej kolekcji, wszelkie prawa pozostają w gestii zainteresowanych osób (autorzy, agencje).
Na początek zdjęcie z gazety Głos Pracy, przedstawiające Park Zdrojowy, a dokładniej widok od wejścia do parku na sanatorium Zameczek. Warto zwrócić uwagę na to, że schody do Parku po rewitalizacji wyglądają nieco inaczej i tych pięknych kaktusów już nie ma.
Z tyłu zdjęcia zachował się gąszcz informacji, wśród nich nawet wklejony odnośny wycinek prasowy i data, a właściwie dwie daty. Komuś chyba nie spodobał się pomysł publikacji zdjęcia trzynastego, chociaż to nie był piątek.
Drugie zdjęcie, również z Głosu Pracy, pochodzi z 1965 roku. Znowu Park Zdrojowy, tym razem plac główny z budynkiem Pijalni.
Dość obszerny, jak na podpis do zdjęcia, tekst na odwrocie wychwala urodę Kudowy i jej uzdrowiskowe zalety i informuje, że: Do Kudowy przybywają kuracjusze nie tylko z kraju ale i z zagranicy.
Prawdziwość powyższego stwierdzenia dokumentuje trzecie zdjęcie, tym razem z archiwum gazety Gromada - Rolnik Polski (Wydanie Niedzielne), z 1975 roku. Na zdjęciu kuracjuszka niewątpliwie zagraniczna, na tle trzeciego obowiązkowego kudowskiego widoku - Sanatorium Polonia. Odręczny podpis na odwrocie brzmi: Wang Yen Yen z Chin. Kudowa jest piękna...
No pewnie! :)
I nie tylko Kudowa, ale i okolice. Na ostatnim zdjęciu z tej mini kolekcji, znów z archiwum Głosu Pracy, rok 1977, dla odmiany Błędne Skały i Nasi Kochani Turyści, a w zasadzie Turystki.
Lakoniczny podpis na odwrocie: Takie skały w takich butach!
Nic dodać, nic ująć ;)
Powyższe zdjęcia pochodzą z archiwum CAF, a udało mi się je "ustrzelić" na aukcji. Zamierzam je opublikować jedynie w celu prezentacji swojej kolekcji, wszelkie prawa pozostają w gestii zainteresowanych osób (autorzy, agencje).
Etykiety:
Błędne Skały,
Kudowa Zdrój,
ludzie,
Pijalnia,
Polonia,
turyści,
Zameczek,
zdjęcia prasowe
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)









